Czy to jest program partnerski?
Redefine (spółka zależna Polsatu) uruchomiła platformę Netshare.pl, mianując ją dumnie programem partnerskim. Zgodnie z komunikatem program Netshare oferuje partnerom bezpłatne narzędzia internetowe jak statystyki czy adserwer przy jednoczesnej możliwości czerpania zysków finansowych wynikających z emisji reklam.
Czy nowo powstała platforma Netshare jest programem partnerskim? Jak wykorzystać pomysł Redefine do zwiększenia zasięgu promocji produktów i usług w “naszym” programie partnerskim? O tym w dzisiejszym wpisie.
Czy jest to program partnerski?
Główną ideą programu partnerskiego jest to, że partnerzy zgadzają się na umieszczenie reklam na swoich stronach lub tworzą specjalne strony reklamujące produkty organizatora programu. W zamian za takie działania otrzymują stosowne wynagrodzenie np. prowizję od sprzedaży, nagrodę za leada.
W w/w przypadku produktem jest reklama, ale reklama firm trzecich nie związanych bezpośrednio z organizatorem. Moim zdaniem więc program Netshare nie jest żadnym programem partnerskim, a tylko sposobem na tzw. „brokerkę” reklamową. Dość istotną na pewno kwestią jest to, że program powstał po to, aby zatrzymać ucieczkę użytkowników stat24, dla której wyrosła poważna konkurencja w postaci Google Analytics. Prawdopodobnie użytkownicy bezpłatnych statystyk stat24 zaczęli się w ostatnim czasie buntować, iż nie dość, że korzystają z narzędzia gorszego od GA (moje prywatne zdanie) to jeszcze emitują reklamy z których nic nie mają.
Chyba więc Netshare powinien nazywać się siecią afiliacyjną lub brokerem reklamowym, bo do programu partnerskiego mu daleko. Warto więc za każdym razem definiując swój biznes przejrzeć sieć, definicje i wpisać się w odpowiedni segment. W innym wypadku klienci/partnerzy zaczną się gubić w tym co jest siecią, kto brokerem, a kto organizatorem programu partnerskiego.
Jak wykorzystać pomysł w swoim serwisie?
Sam pomysł: daję Ci coś użytecznego za darmo, a Ty umieszczasz nasze reklamy u siebie i dostajesz % zysku muszę uznać za ciekawy. Z pewnością jest do wykorzystania przez organizatorów i managerów programów partnerskich. Warunkiem jest dobry, naprawdę potrzebny i wygodny produkt dla właścicieli serwisów www. Taki, z którego będą chcieli korzystać. W zamian dostajemy gwarancję emisji reklam na wybranych witrynach. Jeśli do tego dodamy dobry program partnerski, z dobrymi produktami, może to być świetna kombinacja.
Jakie kwalifikacje powinien mieć manager programu partnerskiego (MPP)?
Manager programu partnerskiego jest stosunkowo nowym zawodem na świecie. W Polsce profesjonalnych managerów programów partnerskich można policzyć na palcach. Spróbuję jednak w tym wpisie odnieść się do cech oraz umiejętności, które powinien posiadać dobry MPP. Są to moje spostrzeżenia, bo oficjalnych i formalnych kryteriów wyboru dobrego managera nie ma i pewnie długo nie będzie.
Wykształcenie: wykształcenie licencjackie i wyższe. Może być związane z branżą, w której działa organizator programu. Z pewnością wykształcenie w kierunku marketingu i reklamy, biznesu, handlu internetowego, psychologii będzie dodatkowym atutem.
Doświadczenie: chyba najważniejsze kryterium, którym powinien kierować się organizator programu. Doświadczenie powinno być związane, albo wprost z programami partnerskimi, albo z marketingiem afiliacyjnym jako takim (np. doświadczenie w pracy w sieci afiliacyjnej). Czym dłuższe doświadczenie, tym lepszy manager. 2-3 letnie jest pewnym minimum, którego powinniśmy wymagać. W życiu zdarzają się takie sytuacje, których nie da się nauczyć z książek. Trzeba to przeżyć na własnej skórze. Zatrudnienie managera z doświadczeniem nawet za stawkę 2-3 wyższą niż średnia krajowa może okazać się tańsze w dłuższej perspektywie czasu.
Wiedza: podstawy HTML, obsługi programów graficznych powinny być dodatkowym atutem. Na pewno przyda się podstawowa znajomość działania systemów ecommerce.
Umiejętności: manager programu partnerskiego musi potrafić pisać zarówno zwyczajne teksty, jak i teksty czysto reklamowe (tzw. copywriting). Całość oczywiście dobrana pod konkretnego odbiorcę. Musi być także dokładny w tym co robi (partnerzy nie cierpią fuszerki i błędów ortograficznych). Z pewnością manager też powinien posiadać umiejętność planowania swoich zadań i żelaznej konsekwencji w ich wdrażaniu. Umiejętności psychologiczne z pewnością odegrają też dużą rolę, bo nie raz trzeba wybrnąć z trudnej dla firmy sytuacji.
Charakter: każdy manager programu partnerskiego powinien posiadać zdolność samo motywacji (jeśli siebie nie potrafi zmotywować do działania, to jak ma zmotywować partnerów). Powinniśmy też szukać managera optymistycznie nastawionego do życia. Entuzjazm w życiu często przekłada się na entuzjazm do produktu, projektu. Szukajmy też typów raczej otwartych na świat i innych ludzi. Nieśmiali niestety nie mają racji bytu w tym zawodzie.
Mam nadzieję, że powyższe kryteria pomogą początkującym organizatorom w podjęciu lepszej decyzji odnośnie zatrudnienia pracownika. Nie zawsze też warto zatrudniać kogoś na 100% etatu. W wielu przypadkach dobry, z doświadczeniem manager programu partnerskiego jest w stanie obsłużyć jednocześnie do 3-4 programów. Może warto zastanowić się nad wynajęciem profesjonalnego managera zadaniowo…
Co motywuje partnerów?
Pytając się managera programu partnerskiego o to co motywuje najbardziej partnerów do działania, odpowiedź jest prawie zawsze ta sama: pieniądze. Czy aby na pewno? Jeśli by tak było, to wszyscy partnerzy promowaliby produkty finansowe, a szerokim łukiem omijali mniejsze, nowe programy partnerskie.
Co oprócz pieniędzy jest prawdziwym, głównym motywatorem do działania w ramach programów partnerskich? Co powoduje, że niektóre programy ledwo zipią, a niektóre rozkwitają, mimo, że partnerzy nie zarabiają w nich milionów?
“Success story” programu partnerskiego
Sam fakt dużych prowizji partnerskich nie gwarantuje nikomu sukcesu. Obserwując od środka program partnerski Złotych Myśli dochodzę do wniosku, że tym co jest pierwszym bodźcem do działania dla nowych partnerów jest tzw. success story. Success story jest czym nienamacalnym. Jest to pewna opinia o programie, jako tym w ramach którego da się zarobić, jest pewny i zapewnia godziwe warunki funkcjonowania. Na to pracuje się latami budując odpowiednią opinię o programie. Jeden zarobił 3 tys. – nagłaśniamy temat, partner o tym pisze swoje pełne entuzjazmu opinie, inni czytają i też piszą… Sami powinniśmy też prowadząc program wzmacniać poczucie sukcesu pisząc o prowizjach, sumując zarobione prowizje w ciągu czasu trwania programu itp.
Poczucie dostępności
Success story programu partnerskiego powoduje, że partnerzy zaczynają czuć, że prowizje w danym programie są w ich zasięgu. Nie ma więc tutaj tylko i wyłącznie obietnic wielkich zysków, ale takich zysków, które są osiągalne stosunkowo niskim nakładem pracy (wiadomo nikt nie lubię się przemęczać) i dodatkowo potwierdzone opiniami innych partnerów. Na forum dla partnerów na pytanie, czy da się tutaj zarobić odpowiedź jest jedna: tak, ja zarobiłem.
Szacunek do partnera
Nikt nie lubi pracować, jak go nie szanują. Szacunek dla partnerów jest bardzo ważną zasadą, która pracuje na nasze success story. Szacunek nie oznacza spełniania każdej zachcianki partnerów, ale tworzenie atmosfery programu przyjaznego partnerom. Wielu organizatorów o tym nie pamięta, niestety.
Potem pieniądze
Oczywiście, gdzieś zawsze na końcu są pieniądze. Nie zawsze jednak to są obietnice gór złota, wygranej 6 w totka. W wielu wypadkach, prowadząc także mniejszy program partnerski warto pamiętać o budowie historii sukcesu swojego programu.
Taka historia motywuje nowych do startu z działaniami w programie, a starych (jeśli systematycznie odpowiednio podsycana) do większego zaangażowania w promocję. Jest to ciągłe działanie, które może spowodować, że program partnerski stanie się dla nas liczącym się kanałem sprzedaży, generującym spore zyski i co najważniejsze kanałem nad którym mamy bardzo dużą kontrolę.
Tak też się stało w przypadku programu Złotych Myśli, który jest moim zdaniem bardzo dobrym przykładem na to, jak można efektywnie wykorzystać potencjał drzemiący w tym kanale promocji produktów. I wcale partnerzy nie zarabiają najwięcej w tym programie…
Dlaczego drugi poziom w programach partnerskich nie działa?
Bazując na moich doświadczeniach z programami partnerskimi mogę stwierdzić, iż obecnie funkcjonujące programy partnerskie nie wykorzystują w pełni potencjału II poziomu wynagradzania Partnerów. Duża część programów (np. ZłoteMyśli, KlubZixo.pl) bazuje na prostej zasadzie premii % od zarobków partnerów II stopnia (np. 10-20% od zarobków podległych Partnerów). Taki system wpływa na to, iż Partnerzy nie są odpowiednio motywowani do zwiększania swojej sprzedaży oraz w żaden sposób nie wpływają na skuteczność i poziom motywacji Partnerów „im podległych”.
Oriflame
Kilka dni temu miałem okazję przyjrzeć się dokładniej systemowi wynagradzania sprzedawców Oriflame (przyp. blog: Oriflame to marka/producent kosmetyków sprzedawanych w ramach „sieci partnerskiej” offline). Postanowiłem spróbować koncepcyjnie ugryźć temat i zastanowić się, jak przenieść niektóre mechanizmy działania sieci Oriflame do systemu dowolnego programu partnerskiego.
Jak to u nich działa?
Główną zasadą budowy II poziomu (w Oriflame nazywanym sponsoringiem) jest to, iż nie dostajemy bezpośredniej premii gotówkowej od zarobków podległych nam handlowców. Każdy podległy handlowiec stanowi dla nas źródło punktów. Uzbierany przez nas poziom punktów powoduje, iż prowizja od naszej sprzedaży bezpośredniej rośnie (np.za X liczbę punktów mamy wzrost naszej prowizji o 2%). Dodatkowo, aby móc skorzystać z profitów z podniesienia naszej prowizji w wyniku działań II poziomu musimy uzbierać minimalny poziom punktów. Taki system powoduje, że mamy dużą motywację do tego, aby uczyć podległe nam osoby efektywnej sprzedaży i rozwijania dalej swojej sieci. Mamy też motywację do tego, aby nie zaniedbywać swojej sprzedaży. Warunkiem koniecznym jest oczywiście bezpośredni dostęp do grupy podległych nam handlowców. System jest pewną hybrydą systemu sprzedaży bezpośredniej oraz systemu marketingu sieciowego. Myślę, że w bardzo sprytny i motywujący dla osób działających w sieci skonstruowaną.
Jak to się ma do programów partnerskich?
Chcąc w bardziej efektywny sposób wykorzystać potencjał II poziomu w programach partnerskich można pokusić się o przygotowanie systemu w taki sposób, aby działał na bardzo podobnych zasadach, jak w przypadku Oriflame. Organizator może więc wprowadzić:
- Naliczanie punktów Partnerom za aktywność Partnerów II poziomu
- Bonusy dla Partnerów I stopnia (np. automatyczny system zwiększania % prowizji bezpośredniej), których wysokość zależy od ilość zgromadzonych punktów na koncie Partnera (można do tego dodać system utrzymania pewnego poziomu punktów w danym okresie)
- Dostęp do podległych Partnerów (najlepiej z opcją zablokowania kontaktu przez osoby podległe Partnerowi)
Powyższy opis jest jedynie pomysłem. Jest więc obarczony wadami, które zostałyby wyeliminowane przy konkretnym wdrożeniu. Trudności, jakie na pierwszy rzut oka udało mi się znaleźć:
- Utrudniony kontakt bezpośredni pomiędzy Partnerem, a podległymi mu „Podpartnerami”. Internet ma to do siebie, że łączy osoby, które mogą się bezpośrednio nie widzieć;
- Tendencja partnerów (iluzji anonimowości w Internecie) do wysyłania podległym Partnerom spamu;
- Trudności komunikacyjne, w tym odpowiedni podział komunikatów wysyłanych przez managera programu partnerskiego i komunikatów wysyłanych przez Partnerów do członków swojej grupy;
- Inne…?
Osobiście nie jestem wielkim zwolennikiem MLM’ów. Wiem też, że nie zawsze cieszą się one dobra opinią. Warto przyjrzeć się jednak pewnym mechanizmom działającym offline. Takie mechanizmy po dokonaniu odpowiednich modyfikacji mogą znacznie poprawić efektywność sprzedaży naszych produktów lub usług w sieci. Dobrze wdrożony system tego typu mógłby przynieść bardzo ciekawe rezultaty. Technologia poszła na tyle do przodu, iż z technicznego punktu widzenia nie było by problemu z dobraniem odpowiednich narzędzi.
Rozważania tego typu są tym bardziej istotne, iż zwykła reklama w sieci przestaje działać. Sprzedawcy muszą szukać więc innych dróg promocji swoich produktów. Program partnerski jest więc sposobem na połaczenie elementów marketing szeptanego, sprzedaży bezpośredniej i tradycyjnych form reklamowych. Daje jeszcze tą przewagę, że do jego uruchomienia nie potrzebujemy ogromnych zasobów kapitałowych. Potrzebna jest dobra koncepcja i efektywne zarządzanie już wdrożonym programem.
Reklama efektywnościowa w portalach
Polskie portale bardzo nieśmiało podchodzą do tematu rozliczania reklam w modelu CPA (za osiągnięty efekt). Przyglądając się ofercie reklamowej największych polskich graczy (Onet.pl, Wp.pl, Interia.pl, Gazeta.pl, o2.pl) można mieć wrażenie, że mimo poczynienia pewnych ruchów cały czas tego typu oferta reklamowa jest głęboko schowana. Wygląda to trochę, jakby polskie portale z jednej strony bały się tego typu oferty, a z drugiej, w wyniku pewnej tendencji rynkowej były zmuszone do wprowadzenia modelu efektywnościowego.
Jednym z niewielu portali, które oficjalnie i do tego szerzej opisuje swoją ofertę jest program Onetu – Onet Efekt. Jest to chyba jedyny lepiej wyeksponowany pakiet reklamy efektywnościowej. Onet deklaruje i chyba jest w tym dużo prawdy, iż ich oferta ma największy zasięg. Nie jest ograniczony do kilku wybranych miejsc, ale jest możliwość umieszczenia reklamy w prawie wszystkich serwisach.
Drugim w kolejności portalem, który przyznaje się do reklamy efektywnościowej jest gazeta.pl. Jej oferta jednak ogranicza się do oferty tzw. ecommerce oraz wyraźnego wydzielenia miejsc, w których następuje emisja takiej reklamy. Interia z kolei na swoich stronach nie eksponuje w ogóle tego typu oferty dla reklamodawców. Można (i to dziwi) znaleźć ekspozycję Interii w raporcie przygotowanym przez IAB – Poradnik Marketing Afiliacyjny (nieśmiało na ostatnich stronach podręcznika). O2 wymienia CPA tylko w słowniczku pojęć. Na WP nawet czegoś takiego się nie doszukałem.
Do czego to prowadzi? Prawdopodobnie do tego, ze portale tracą obecnie swoją ostatnią szansę, aby pozostać na rynku reklamowym w miarę dobrej kondycji finansowej. W obecnej chwili Reklamodawcy, którzy chcą wybrać model rozliczania za efekty udają się do razu do sieci afiliacyjnych, takich, jak Zanox, Tradedoubler, Novem, czy Afilo. Moim zdaniem szkoda zmarnowanej szansy, aby powiązać markę portalu z bardzo przyszłościowymi modelami rozliczania za emisję. Jak można zarobić, także na mniejszych klienta doskonale widać po popularności Google Adwords.
Stare zasady, a nowe podejście do marketingu
Zainspirowany książką The new rules of marketing & pr zastanawiam się, jak nowe zasady prowadzenia marketingu mają się do obecnie wykorzystywanych form przez organizatorów programów partnerskich. Chodzi o to, że według starych zasad marketingu każda Twoja reklama powinna zakłócić oglądanie telewizji, czytanie gazety, aby chociaż na chwilę przyciągnąć wzrok klienta.

Obecnie mamy więc taki natłok reklam, jak na zakorkowanej autostradzie. Reklamy są dosłownie wszędzie co spowodowało, że zwyczajnie przestajemy je widzieć i zwyczajnie je ignorujemy. Każda kolejna emisja powoduje, że reklamy są coraz mniej efektywne. Jednak te stare zasady są obecnie podstawą do prowadzenia działań marketingowych w programach partnerskich (zarówno w sieci afiliacyjnej, jak i własnym programie). Wykorzystuje się stare i zużyte bannery (w dowolnej formie), mailingi, co powoduje, że brniemy w tym samym “mniej efektywnym” kierunku, zmieniając tylko model rozliczania się za reklamę.
Nowoczesny program partnerski, jak się wydaje powinien zwrócić się w stronę nowych form marketingu i coraz bardziej ewoluować w stronę przekazów marketingowych dystrybuowanych w nowy sposób. Nowy sposób oznacza dotarcie do klientów poprzez sieci społecznościowe, wyszukiwarki internetowe (to na szczęście jest obecnie wykorzystywane przez bardziej doświadczonych partnerów), samodzielnie tworzone treści przez partnerów na potrzeby programów partnerskich. Takie podejście będzie wymagało od managerów programów partnerskich odejście od tworzenia form reklamowych per kampania, ale na ciągłym motywowaniu i edukacji partnerów na temat tego, jak efektywnie, w nowy sposób promować nasze produkty i usługi.
Jest to jednak długi i żmudny proces. W dłuższej perspektwie może oznaczać to, że nie tylko portale powinny mieć się na baczności (jako ginący gatunek CPMowców), ale także działające sieci afiliacyjne (tradedoubler, zanox, novem), bo cały czas bazują na starych zasadach, zmieniając tylko zasady zapłaty za emisję reklamy.
Metody rekrutacji partnerów
W wielu przypadkach myślenie o programie partnerskim ogranicza się do uruchomienia programu w sensie technicznym. Niewiele działających programów wychodzi poza ten etap. Takie postawienie sprawy kończy się najczęściej zamknięciem lub uśpieniem programu partnerskiego (i wyrzuceniem w błoto pieniędzy wydanych na jego uruchomienie). Jedną z najważniejszych czynności, jakie musi wykonać manager nowego programu partnerskiego jest pozyskanie do współpracy wartościowych partnerów.
Gdzie szukać partnerów?
Fora dla partnerów: fora wydają się naturalnym miejscem do rekrutacji Partnerów. Niemniej jednak po dłuższych przeszukiwaniach nie udało mi się znaleźć, z prawdziwego zdarzenia, forum dla Partnerów. Na pewno warto wejść na forum pozycjonowanie.pl, gdzie znalazłem najwięcej poruszanych wątków. Warto pamiętać, aby rekrutując Partnerów na forum działać w 100% zgodnie z regulaminem danego forum. Inaczej, albo nas administrator skasuje, skasuje nasz wpis, albo ucierpi nasz wizerunek w oczach Partnerów (a tego należy unikać, jak ognia zwłaszcza na starcie).
Strony dla Partnerów: zdecydowanie poleciłbym nawiązanie współpracy z serwisami prowadzonymi przez Partnerów i dla Partnerów. Współpraca może polegać na działaniach stricte reklamowych, wspólnych konkursach, działań ePr wspomagających wizerunek naszego programu. Niemniej jednak, aby wyjść poza standardowy system typu reklama – banner na blogu trzeba przekonać właściciela strony do tego, że nasz program warto popierać (sam program nie tylko musi być dobry, ale także właściciel serwisu musi mieć z takiej współpracy konkretną korzyść). Strony, które warto polecić to pp.ministrona.pl, zlotegory.pl, netigo.pl.
Katalogi programów partnerskich: w Internecie funkcjonuje szereg katalogów programów partnerskich. Są one zazwyczaj dobrze wypozycjonowane. Każdy program zostaje przypisany do konkretnej sekcji tematycznej. Właściciele takich serwisów zazwyczaj zarabiają na tzw. II poziomie (% zarobków od zarejestrowanych z ich polecenia partnerów), choć nie tylko. Warte polecenia katalogi (jednocześnie z dobrymi pozycjami w google) to wspomniane już pp.ministrona.pl, zlotegory.pl, programypartnerskie.com i netigo. Warto zwrócić uwagę zwłaszcza na Netigo.pl, który nie jest tylko katalogiem, ale porównywarką programów partnerskich.
Strony reklamujące konkurencję: startując z nowym programem partnerskim warto prześledzić strony, na których reklamowane są produkty naszej konkurencji. Warto więc zwrócić się do takich serwisów z pytaniem o nawiązanie współpracy. Przy tych serwisach, na których nam szczególnie zależy warto dostarczyć właścicielowi dodatkowej motywacji do reklamowania naszych produktów (także, żeby przebić z ofertą konkurencję) np. oferując wyższe prowizje, dłużej działające cookies.
Kopromocja z innymi programami: około 1,5 roku temu podczas startu z kampanią promocyjną otwieramy.pl (kampania promowała otwarcie nowego programu nextranet.pl) do uzyskania efektu kuli śnieżnej w promocji wirusowej wykorzystaliśmy bazę partnerów złotemysli.pl. Dało to zaskakująco dobre efekty. Nie natrafiłem jednak do tej pory na podobne przypadku współpracy 2-3 programów partnerskich, celem „wymiany partnerów”. Zwracając się z propozycją do innego serwisu warunkiem nawiązania współpracy warunkiem jest propozycja skierowana do nie konkurencyjnego serwisu/ów. Zdecydowanie jestem za próbami nawiązania współpracy w tym zakresie, bo wydaje się, że jest to znakomite źródło aktywnych i wartościowych partnerów.
Klienci naszego serwisu głównego: z pewnością warto wprowadzić promocję programu partnerskiego na stałe do naszego serwisu głównego. Jedyną uwagą jest to, że powinno się to robić dość ostrożnie, ponieważ w niektórych przypadkach obecna grupa partnerów może być wrażliwa na mocną reklamę programu (np. na stronie głównej) ze względu na panującą wśród partnerów konkurencję. Po prostu może się tak zdarzyć, że partnerzy będą mieli obiekcje w promowaniu serwisu, który powoduje zwiększenie zagęszczenia partnerów promujących dany asortyment produktów.
II poziom: niektóre programy partnerskie wykorzystują isteniejącą bazę partnerów. Jest to tzw. II poziom, w ramach którego obecni partnerzy w zamian za pozyskanie nowego partnera do współpracy uzyskują od jego przyszłych zarobków % prowizji lub stałe wynagrdzenie. Mimo, że sam pomysł wykorzystania programu do zwiększenia liczby nowych partnerów został wykorzystany przez nas przy starcie www.nextranet.pl odradzam mocnej eksozycji tego wariantu. Istnieje nie tylko ryzyko odciągnięcia uwagi partnerów od promocji sprzedaży, ale także może powodować negatywny wizerunek programu (zwłaszcza, jeśli pokusimy się o wielopoziomowość). Zdecydowanym na taką funkcjonalność radzę stworzenie tylko jednego poziomu.
Niech żyje marketing efektywnościowy!
Do niedawna “na salonach” królowała reklama CPM. Portale i wielu dużych graczy było szczęśliwych. Wystarczyło skopiować treść z PAP’u lub pozyskać ją tanim kosztem z innego źródła, udostępnić ją za darmo, zdobyć maksymalnie dużo odsłon, aby wszystko na siebie zarabiało. Ten rok przynosi jednak dość znaczące zmiany, a tak na prawdę przyspiesza to co było nieuniknione. Kryzys przyspieszył ewolucję marketingu online w stronę marketingu efektywnościowego, czyli takiego w którym płacimy za konkretne efekty, a nie za puste odsłony.
Wbrew pozorom sam proces nie dotyczy tylko samego rynku reklamy internetowej, ale także modeli biznesowych wielu znanych firm, które albo muszą szukać nowych źródeł dochodów, albo zginą. Dotyczy to także przedstawicieli mediów tradycyjnych (np.prasy), które dały się złapać w pułapkę CPM i udostępniają treści bezpłatnie.
Jest też w tym wszystkim niezły paradoks. Należy porównać dwa światy: świat ecommerce, w którym mniejsza liczba odsłon często przekłada się na szybsze i większe zakupy (klient ma najszybciej, jak to możliwe dostać to co chce), z drugiej model portalowy, w którym większa liczba odsłon przekłada się na większe zyski.
W trudniejszych czasach marketerzy starają się przenosić swoje, często już okrojone budżety do mediów, które zagwarantują im skutek i osiągnięcie celów. Nie da się tego już zrobić, przy wykorzystaniu reklamy CPM, ze względu na znane zjawiska banner blindness i natłok przekazów reklamowych w Internecie. Nie pozostaje więc nic innego, jak przejść na model wynagradzania za skutek, efekt, a nie za dobre chęci.
I o tym właśnie będzie ten blog. Będzie o tym, jak reklamować skutecznie, płacić za efekt. Postaram się mocno skupić na moim koniku, czyli programach partnerskich, jako doskonałym narzędziu do prowadzenia marketingu w modelu efektywnościowym.
Wszystkich więc witam i zapraszam do lektury!
Dobrze zbudowany program partnerski daje ogromną wartość dodaną: SEO. Każdy link prowadzący do naszej witryny ze stron partnerów w ramach naszego programu partnerskiego buduje naszą pozycję w wyszukiwarkach. Czym więcej linków kieruje do poszczególnych produktów lub usług, w czym lepszym kontekście takie linki są umiejscowione tym lepszą pozycję możemy osiągnąć w google, bing i innych wyszukiwarkach. Niby oczywiste stwierdzenie, ale jest to wiedza, którą wykorzystują tylko nieliczni managerowie programów partnerskich. Zauważa się także tendencję wycofywania się z linków referencyjnych na rzecz automatyzacji i powszechnego wprowadzenia widgetów. Jaki jest tego skutek?